Czarne jak noc – niezwykłe borówki spod Przedborza

krei

Był zwykły letni dzień i miałem zwyczajną, prostą misję: nazbierać borówek do ciasta. Nic nadzwyczajnego – tak jak co roku, wybrałem się do lasu w województwie świętokrzyskim, w okolicach Przedborza. Las pachniał żywicą i wilgotną ziemią, a pod stopami chrupały suche igły. Chodziłem między krzewinkami, zbierając klasyczne czarne jagody – te z niebieskawym, woskowym nalotem, które tak pięknie farbują palce i język, i które od lat trafiają u mnie prosto do ciasta. Aż nagle natrafiłem na miejsce, które całkowicie zmieniło ten spokojny, rutynowy spacer po borówki.

Na niewielkiej polanie i w rzadkim sosnowym lesie rosły setki, a może tysiące krzewinek, których owoce były intensywnie, głęboko czarne… i całkowicie pozbawione tego charakterystycznego niebieskiego nalotu. Jagody wyglądały jak małe, lśniące koraliki z czarnego szkła. Nie miały tej matowej, sinawej powłoki, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Były czyste, czarne jak smoła. Nigdy wcześniej nie widziałem takiego skupiska.

Co ciekawe, stanowisko znajdowało się niedaleko podmokłego, bagiennego fragmentu lasu – to być może nieprzypadkowe, bo taki mikroklimat (wyższa wilgotność, specyficzny skład gleby) mógł sprzyjać utrzymaniu się tej rzadkiej mutacji na większym obszarze.

Okazało się, że natrafiłem na rzadką formę borówki czarnej (Vaccinium myrtillus) – f. epruniosum. To właśnie ta odmiana wyróżnia się owocami czarnymi, ale bez niebieskawego, woskowatego nalotu.

Klasyczna borówka i jej dziwne siostry

Zwykła borówka czarna to niska krzewinka (15–40 cm), tworząca gęste kobierce w kwaśnych, iglastych lasach. Liście ma drobne, jajowate, kwiaty różowawe, a owoce – po dojrzeniu – czarne z charakterystycznym nalotem. To właśnie ten nalot sprawia, że jagody wyglądają na niebieskoczarne.

Botanicy wyróżniają jednak kilka rzadkich form różniących się kolorem owoców:

  • f. leucocarpum – owoce białe, zielonkawobiałe lub woskowożółte, czasem czerwono nakrapiane
  • f. anomalum – owoce białe o kształcie gruszkowatym
  • f. erythrocarpum – owoce czerwone
  • f. epruniosum – owoce czarne, ale bez nalotu (ta, którą znalazłem pod Przedborzem)

Spotyka się też formę karłowatą – pygmaea – o pędach ledwie 2,5 cm wysokości.

Te odmiany nie są osobnymi gatunkami, tylko mutacjami w obrębie tego samego gatunku. Najczęściej wynikają z zaburzeń w produkcji antocyjanów – barwników odpowiedzialnych za kolor.

Warto dodać, że nazwa „borówka” nie jest jedyną, jaką roślina ta nosi w Polsce. W różnych regionach funkcjonują gwarowe określenia: czernice, czarne jagody, hrubiny, a na Śląsku czy Podhalu można usłyszeć po prostu „jagody” jako synonim borówki czarnej. Nazwa „borówka” wywodzi się od „boru” – lasu sosnowego, w którym roślina najchętniej rośnie, co doskonale pasuje do opisanej tu historii spod Przedborza.

Porównanie:

Dlaczego to takie ciekawe?

Znalezienie całego stanowiska borówek bez nalotu to prawdziwa botaniczna gratka. Zwykle takie formy pojawiają się pojedynczo, a tutaj rosły masowo. Możliwe, że lokalne warunki glebowe lub izolacja genetyczna sprzyjały utrzymaniu się tej mutacji.

Skąd bierze się ten efekt? To nie do końca kwestia barwników. Charakterystyczny niebieskawy nalot na zwykłych jagodach to cienka warstwa wosku (tzw. nalot epikutykularny), która chroni owoc przed nadmiernym parowaniem wody i promieniowaniem UV. U formy epruniosum dochodzi do mutacji w mechanizmie odpowiedzialnym za wytwarzanie lub odkładanie się tego wosku – sama barwa owocu (czarna, od antocyjanów) pozostaje więc niezmieniona, znika tylko powłoka woskowa. Dlatego jagody wyglądają na dużo bardziej lśniące i „mokre” niż zwykłe borówki.

Warto pamiętać, że w Polsce rosną też inne „borówki”:

  • brusznica (Vaccinium vitis-idaea) – z czerwonymi, twardymi owocami
  • bagienna (Vaccinium uliginosum) – z większymi, niebieskawymi jagodami
  • oraz uprawiana borówka amerykańska (Vaccinium corymbosum)

Ale żadna z nich nie dała mi takiego wrażenia jak te czarne, „nagie” jagody spod Przedborza.

Na koniec

Od tego dnia zawsze, gdy idę do lasu w Świętokrzyskiem, spoglądam uważniej pod nogi. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy zwykłe zbieranie borówek do ciasta zamieni się w coś dużo bardziej niezwykłego.

Zwykłe, niebieskie jagody, które zbierałem dookoła tego niezwykłego stanowiska, trafiły w końcu do ciasta – i wyszło znakomicie, jak zawsze zresztą z leśnych borówek. Same czarne, „nagie” owoce epruniosum zostawiłem tam, gdzie rosły, żeby populacja mogła się utrzymać i może ktoś jeszcze natrafi na to samo miejsce.

Jeśli kiedyś będziecie zbierać jagody w okolicach Przedborza… rozejrzyjcie się dokładnie. Może i Wam uda się znaleźć to wyjątkowe miejsce.

Dodaj komentarz

pl_PLPolish