Zmiana swoich zachowań i przyzwyczajeń wydaje się prosta, problem jednak zaczynamy dostrzegać, gdy np. nie jesteśmy w stanie utrzymać się wybranej diety, nie jesteśmy w stanie dłużej stosować się do porad — łamiemy zasady które sami sobie wyznaczyliśmy. Widzimy go też, wtedy gdy zmiana środowiska życiowego, niewiele się zdała — podobne problemy powróciły. Gdy już uznamy, że wprowadzenie kolejnych własnych zasad, które złamiemy czy też przyjęcie kolejnej strategii ucieczki do innego środowiska tak naprawdę jest tylko tymczasowym rozwiązaniem, czas podjąć inny krok.

Wtedy przychodzi czas na odnalezienie wewnętrznego głosu, tego pierwszego ‘dzwonka’ który dzwoni, gdy widzimy czerwone światło. Tu, w naszym kręgu kulturowym z pomocą przychodzi praca psychoterapeutyczna uwzględniająca wgląd, czyli nieświadomość. Mamy do dyspozycji takie nurty jak psychoterapia psychodynamiczna, psychoanalityczna czy też po prostu psychoanaliza. W każdym z tych nurtów w mniejszym lub większym stopniu terapeuta jest po to, by ukazywać nam nasze wnętrze. Zadaniem terapeuty w tych nurtach nie jest narzucanie żadnego wzorca zachowań, ale słuchanie pacjenta i próba odszukania jego prawdziwego wewnętrznego głosu. Czasem może się wydawać, że psychoterapia to po prostu rozmowa z drugim człowiekiem, lecz nie do końca tak jest.

Szukanie wewnętrznego głosu, które można porównać do odkręcania wiru, aż przestanie on wirować nie jest łatwe. Często może być wręcz bolesne, wiąże się z wracaniem do rzeczy, które były i są nadal dla nas trudne. Sposób jaki na to jako ludzie wypracowaliśmy by było to bardziej znośne, to relacja, która zachodzi między terapeutą a pacjentem. Zadaniem terapeuty jest przede wszystkim stworzenie bezpiecznej, opiekuńczej i przede wszystkim nieoceniającej, nieoskarżającej atmosfery. Kolejnym zaś zadaniem terapeutycznym jest werbalizowanie tego co było w nieświadomości pacjenta, tak by mogło wyjść na jaw. Dzięki takiemu zabiegowi, przerzuceniu nieświadomego do świadomości, pacjent może odzyskać kontrolę nad kolejnymi aspektami swojego życia. Jest to zatem dalece różne od tego co zyskujemy podczas zwykłych rozmów ze znajomymi.

A co najlepsze, można rzec jako dodatek, po raz kolejny mechanizm nauki daje się we znaki, tym razem jednak pozytywnie. Efekty terapii uwzględniających wgląd, dają rezultaty nie tylko w trakcie, ale także po skończonej terapii, uczymy się po prostu inaczej żyć, szybciej reagować na przytłaczające nas problemy, uczymy się nowych mechanizmów, które pozwalają nam na szybsze skontaktowanie się z wewnętrznym kojącym opiekuńczym obiektem.